niedziela, 23 grudnia 2012

Trudne wybory.

Wracając do wydarzeń z sierpnia 2011r

Długo nie mogłam się pozbierać. Fizycznie zdrowa, psychicznie ruina.
Z tego powodu miaam dłuższe zwolnienie L4. Miałam czas na przemyślenia.

Czy miałam jeszcze w sobie siłę? Czy chciałam próbować? Nie byłam gotowa na kolejną porażkę.
Mówiją do trzech razy sztuka. Czułam, że swoje trzy razy wyczerpałam.
 Nade wszystko brakowało mi odwagi.

Zrobiłam rachunek sumienia naszej rodziny a przede wszystkim mojego macierzyństwa.
Miałam dwie wspaniałe córki. Które prawie nas nie znały. Oboje z mężem do późnych godzin w pracy. Obie córki odchowałam do ok 2 latek, potem opiekunki, w zasadzie całe stado opiekunek. I żadna naprawdę dobra. Dziewczyny znały wszystkie seriale TV. Potem przedszkole. Jeszcze wtedy po odebraniu ich o 16.30 do 18 spędzały czas ze mną w pracy Mogłam sobie na to pozwolić. Wtedy nasz kontakt był dość dobry.

Potem szkoła, po szkole do babci. Odbieraliśmy je po 18 tej. Wiadomo, szybko kolacja, kapiel, sen. Nie mielismy czasu dla siebie. One rosły, my zarabialiśmy pieniądze. Na skutek złych decyzji, niewłaściwych umów, ciążyły na nas spore długi. Nie chcieliśmy już od nich  uciekać.  Powoli wychodzilismy z dołka. Nasze dzieci nawet nie wiedziały o naszej sytuacji. A może powinny, wiedziały by dlaczego to robimy.
W końcu w 2008 r wyszliśmy na poziom zero.

Mieszkalismy w wynajętym mieszkniu w bloku. A na spokojnej wsi czekał mały domek.
Brakowało w nim wszystkiego.
Wody, prądu, kanalizacji. Podjęlismy decyzję, wracamy.
Nasz powrót zajął przeszło rok. W maju 2009 r domek przemienił się w fajną chałupkę z docelowo 3 pokojami na poddaszu, dużym salonem  z kuchnią na dole. Nie był całkiem gotowy ale wystarczająco aby w nim zamieszkać i powolutku realizować resztę.
Ile to koszotwało? Ano, kolejne 3 lata ZARABIANIA.  Mąż własnymi rekami zbudował wszystko SAM.  Przez rok pracowałam ja jedna, aby było na materiały budowlane i bieżące życie.
Dzieci znowu nas niemal nie widywały.

Moja decyzja o macierzyństwie miała być ucieczką z tej niewoli pracy i pieniadza.
Rozpaczliwie pragnęłam zmiany. Chciałam zacząć zyć!
 Żeby było jasne, nie zdawałam sobie sprawy z pobudek jakie mną kierowały az do tego sierpnia 2011r. Wtedy zdałam sobie sprawę, po co to robię. Skąd ta  ogromna potrzeba małego dziecka!
Bałam się podejmować decyzje związane z pracą. Myślę, że  w pamięci miałam te trudne czasy, gdy było nam ciężko. Chciałam aby życie pokierowało sobą samo.

Czy byłam aż takim tchóżem?! Byłam. Zdałam sobie z tego sprawę po sierpniowym poronieniu.
I postanowiłam być w końcu mamą.
Jeśli nie mogłam być mamą dla maleństwa, w końcu będę mamą dla moich dorastających tak szybko córek.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz