niedziela, 23 grudnia 2012

Zosiulka oznajmia światu swoje poczęcie!


Postanowiłam odejść z pracy. Niech sie dzieje wola nieba.
Poszłam  na rozmowę z szefem.
Sam przyznał, że sam z żoną zastanawiał się jak matka dwojga dzieci może tak żyć. Czasem o tym rozmawiali w domu.
Zaproponował mi zamiast odejścia, zmianę etatu. Miałam pracować 3 dni w tygodniu wybrane przeze mnie. Zarobki baaardzo spadły, ale podjęłam tą propozycję.

O dziecku już nie myślałam. Kłamię! Myślałam, głęboko w sercu, bardzo głęboko.
W domu nie rozmawialismy o tym. Nie potrafiłam. Spędziałam czas z dzieciakami. Poznawalismy siebie.

Tylko, zdałam  sobie sprawę, że uprawiamy beztroski sex :) W końcu zapytałam męża: czy my znowu próbujemy? Kochamy się bez zabezpieczeń?
A chcesz? - zapytał - dasz radę spróbować?
Nie wiem

I tak zostało.
Nie wiedziałam... a w noc sylwestrową o godzinie pierwszej zrobiłam test ciążowy.
Ręce mi drżały, oczy "pociły", gdy zobaczyłam magoczne 2 kreseczki. Potem sprawdziłam, test był przeterminowany a ty Zosiulko, tak bardzo chciałas oznajmić światu swoje poczęcie!

Test był pozytywny. Moje serce krzyczało z radości, dusza zraniona nie chciała wyjść z kąta, zbyt często doświadczana rozpaczą. Próbowałam ją wyciągnąć za grzbiet jak niesfornego szczeniaka.
Piszczała ze strachu i schowała się jeszcze głębiej.
Nie powiedziałam nikomu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz